Rottenberg- Recenzja

Nie ukrywam, że widząc pierwszą informacje na profilu Łukasza o nowym projekcie, pojawił mi się uśmiech na twarzy. Gdy okazało się, że w projekcie weźmie udział Mielzky oraz  The Returners –  moje oczekiwania znacznie wzrosły.

Co słuchacze mogli wiedzieć o płycie przed premierą pierwszego singla? Wiadomo było, że będzie to projekt nietypowy. Co ciekawe można go nabyć tylko w preorderze, a gdy nie zostanie sprzedany cały nakład, to będą do nabycia również na koncertach (12 koncertów w ciągu miesiąca, trasa się nie powtórzy).

Jakie odczucie po pierwszym tytułowym singlu?

Powiem szczerze, że z jednej strony zaintrygował mnie klimat teledysku jak i sama koncepcja płyty, która wydawała się być bardzo tajemnicza. Doszukiwałam się jakiś smaczków w samym słowie Rottenberg, ale zdecydowanie za dużo chciałam porozkminiać. Generalnie, to po pierwszym singlu byłam zaciekawiona co będzie dalej i jaka będzie ta EPka. Z drugiej strony bardzo mnie to nie jarało.

Drugi singiel

No tutaj się już troszeczkę rozczarowałam, bo kawałek mnie treściowo nie pociągnął, a raczej przymulił. Returnersi zrobili bardzo dobrą robotę.  Ale jakoś do samego kawałka nie wracam, dodatkowo gdy zapętlam płytę to A-Z  omijam.

Okładka

W końcu przyjechał kurier z płytą. Jeśli chodzi o stronę wizualną płyty to jak dla mnie bardzo elegancko. Mamy parę wlepek oraz pocztówkę. Okładeczka bardzo klimatyczna i w fajnym stylu. Podobnie czcionki jak i same animacje na YouTube, czy graficzne przedstawienie trasy koncertowej. Generalnie cała graficzna strona wykonana przez Wiktora Konopackiego (znacie go pewnie z Mówi, bo tam również odpowiadał za grafiki), jest dla mnie mocno na plus. Okładka się wpasowuje w klimat płyty.

Odsłuch

Tak, wiem, dużo ludzi jest rozczarowanych. Po pierwsze narzekają na: flow Małpy, po drugie czytałam, że Mielon mimo, że jest w dobrej formie to nie leci najlepiej na albumie (dla mnie Mielzky jak zwykle dobrze wersami operuje, nie widzę słabej kondycji), a po trzecie, że płyta jest dobra żeby zasnąć.

Ech…

Koncepcja i przesłanie płyty są proste. Ale niestety mam wrażenie, ze nie wszyscy to zrozumieli. Płyta trafia raczej do ludzi mocno wkręconych w twórczość chłopaków, znają ich poglądy w sprawie pewnych tematów i styl, w którym czują się najlepiej. Czterech dobrych ziomeczków stwierdziło, że jadą na tydzień do lasu pochillować i nagrać płytę. Miała być inna niż poprzednie. I faktycznie jest. Widać na albumie więź miedzy chłopakami.

Na  EPce chłopaki mówią o tym co ich denerwuje w rapie, czy co denerwuje ich w samych w słuchaczach. Przecież to jest genialne. Nie znam innej płyty, która by tak to podkreślała. Samo zmulone flow Łukasza jest według mnie celowym zabiegiem. Być może w ten sposób chce pokazać, że czuje się tym wszystkim znudzony (albo eksperymentuje, w każdym bądź razie ogarnijcie sobie adnotacje na RapGeniusie do Wysoki sądzie i tego co piszą o flow Małpy). Wydaje się, ze cała czwórka walczy o swoje wartości, które pielęgnują i podkreślają. Myślicie, że dlaczego ograniczyli ilość preorderów i dlaczego w sklepie tego nie kupicie? Odpowiedź jest prosta – płyta w zasadzie porusza jeden temat, realizacja zajęła im tydzień. Prawdopodobnie chłopaki nie mówią bardzo osobiście o czymś z czym utożsami się każdy słuchacz, a sam Rottenberg jest raczej nastawiona na wiernych odbiorców, którzy rozumieją problematykę.

Według mnie najlepszymi kawałkami na płycie są Ślad i Definicja. Definicja jak sama nazwa wskazuje powinna Wam powiedzieć o czym tak właściwie jest ta płyta. Gdyby album miał być nastawiony na większe grono odbiorców, to uwierzcie, ze trafiłby do Empiku.

Na koniec chciałabym jeszcze wrócić do stękania odnośnie flow Łukasza. Podczas premiery tej płyty pojawiło się od razu sporo komentarzy, że tak w sumie to na Mówi już mulił i nie dało się słuchać. Weźcie proszę pod uwagę, to że  Łukasz Małkiewicz jest już 30-letnim człowiekiem, a nie studentem piszącym płytę na Erazmusie. Niektórzy z wiekiem się zmieniają jak i ich podejście do muzyki. Oczywiście może się nie podobać, bo nie trafia w Wasze gusta, ale jeśli spodziewaliście się stylu z KNOCa, to trochę dziwne.
Nie traktujcie tego jako obronę wiernej fanki, bo na prawdę nie o to mi chodzi. Chce Wam tylko wytłumaczyć i poruszyć pewne kwestie, które wydaje mi się, że nie są przez Was zrozumiałe.

 

Tracklista

1. Rottenberg
2. A-Z
3. Po to by
4. Definicja
5. Po drugiej stronie
6. Czas
7. Drogowskazy
8. Ślad