Technicznie znakomity, warstwa liryczna podchodzi średnio

Technicznie znakomity, warstwa liryczna podchodzi dość średnio – takich głosów związanych z płytą ON/OFF jest najwięcej. Są też opinie, które uważają, że twórczość Piotra Kowalczyka jest robiona bardziej pod publikę. Z „ekspertami” nie będę się kłócił, bo nie ma sensu. Otóż na kilku swoich filmach na YouTube Tau przedstawiał problemy z wytwórnią, wiarą itd. Na ostatniej prostej zapowiedział drugą płytę – OFF. Wówczas zrobił się szał i fani zaczęli zamawiać ogromną liczbę albumów. Dzięki temu krążek doszedł do 1. miejsca na OLiSie. Jednak to nie tylko marketing sprawił, że słuchacze z chęcią rozpoczęli zamawiać płyty.

Płyta On składa się z trzynastu kawałków. Od początku dostrzegłem różnicę związaną z tą płytą, a poprzednią. Pojawił się gość. Co prawda nie jest to osoba, która swoim dorobkiem twórczym spowodowałaby, że płytę nabyło by dwa razy więcej osób, ale najważniejsze, że sprostała oczekiwaniom Piotrka. Anatom (bo to ten gość) wspina się coraz wyżej w hierarchii polskiego rapu i bardzo możliwe, że w najbliższej przyszłości, będzie tak rozpoznawalną osoba jak Tau. Na albumie nie mogło zabraknąć również produkcji Piotrka. Oprócz niego znajdziemy bity od Gibbsa i SoSpeciala – wyprodukował aż siedem kawałków.

ON rozpoczyna się kawałkiem „Last Minute”. Pierwsze co słychać to pozytywny bit. Następnie wchodzi Tau i Anatom. Szczególnie ten drugi raper zaskoczył mnie swoimi umiejętnościami wokalnymi. Duży props za wokal. Drugi kawałek czyli „Dawca” mówi o tym jakie marzenia miał kiedyś Piotrek, ale zrozumiał, że nie były one najlepszym co mogło go spotkać. Tau podejmuje też bardzo ważny temat jakim jest rodzina. Potem wchodzi „Oko za oko”. I tu już nie jest tak słodko. Jak dla mnie przekombinowane technicznie, nie potrzebny eksperyment ze śpiewem. W czwartym kawałku Tau podejmuje również ważny temat jakim jest umiejętność dobrego wyboru. Dwa następne kawałki to typowy rap chrześcijański.  Kolejnym trackiem jest „Selfie”. Od początku słychać dość znane „Skrrt”, które ma być hejtem na Tedego i osoby, które robią coś podobnego jak Jacek Graniecki czyli newschool o hajsie itp. Następny jest „Spray”. To jest dopiero moc. Nie jest to już taki lekki kawałek jak na przykład „Last Minute”. Kawałek mówi o seksie i o tym jakie doświadczenia i przemyślenia w tym temacie ma Tau. Znakomitą robotę przy „Sprayu” wykonał Gibbs, który skomponował taki kozacki bit, że wielu fejmowych producentów mogłoby tylko pozazdrościć. Dziewiątym numerem na płycie jest „Newsletter”. I tu chciałbym zwrócić uwagę głównie na klip, do tego kawałka. Początek teledysku zaczyna się „Spray’em” dopiero później wchodzi Newsletter. Jest to dość ciekawy zabieg autora. Innym trackiem gdzie słychać fale krytyki dla artystów typu Tede jest „Brama”. Tam „Skrrt” jest rzadziej zaznaczane. Ostatni kawałek na płycie to pierwszy singiel, który wyszedł czyli „On”. Po raz kolejny trzeba pochwalić Gibbsa za bit.

ON jest to płyta, która nie każdemu podejdzie. Jedni powiedzą, że wolą starego Mediuma, inni z kolei, że nie podchodzi im tematyka utworów. Jeszcze innym będą przeszkadzać eksperymenty jakich jesteśmy świadkami. Piotrek wszystkim nie dogodzi i zapewne dalej będzie robił swoje.

Fanpage na Facobooku

Instagram

  • Seba

    Zaintrygowałeś 🙂 Chyba odsłucham ;p

  • MD

    Płyta ma parę perełek, których można słuchać bez przerwy, ma też parę kawałków, które od razu pomijam. Fakt faktem, że z każdym odsłucham coraz bardziej się podoba.