„Szprycer”. Epka, która ma wiele twarzy

W końcu miałem czas, by na spokojnie przesłuchać  „Szprycer”. Od samego wydania czytałem różne opinie na temat płyty. Najbardziej mnie zaskoczyła wiadomość o auto-tunie. Zastanawiałem się dlaczego raper, który od zawsze był inny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), teraz robi to co wszyscy. 

Po pierwszym przesłuchaniu podzieliłem tę płytę na kilka części. Najpierw jest mowa o melanżach w Warszawie, następnie Taco się otwiera przed słuchaczami i rozpoczyna mowę o miłości i ludziach. W ostatniej części Taco zaskakuje i wyjaśnia swoje dlaczego zrobił takiego „Szprycra”, a  nie innego.

         

Pierwszy numer –  Nostalgia. Po pierwsze zaskoczył mnie śpiew Filipa, następnym zaskoczeniem był głos Filipa po auto-tunie. Co do warstwy lirycznej, to po prawdzie nie zachwyciła mnie, lecz też nie drażniła. Następnym kawałkiem jest Chodź. Jedynym plusem tego numeru to bit od  Zeppy Zep. Jakoś ten newschool nie pasuje mi do Taco. Tlen jest jednym z lepszych numerów na epce. Ciekawe eksperymenty głosem, melodyjny refren i rymy, które charakteryzują Taco. Na tym kawałku Taco jest szczery i przyznaje się do tego co mu się nie podoba. Kolejny kawałek to Głupi byt. Numer jest ciekawy i poruszający ważny temat. Mankamentem kawałka był dla mnie śpiew, który usłyszałem na początku. Minusem dla mnie nie jest sama warstwa tekstowa, a melodyjna. Mam taki problem, że już wcześniej słyszałem taką melodię, a od Taco oczekuje się czegoś innego.

 

Przy Dele doszedłem do wniosku, że on opowiada tylko o tym jakie to życie w Warszawie jest pełne wrażeń. Powoli się to robi nudne… W kawałku I.S.W.T w końcu jest coś innego. Oczywiście przewija się temat „warszafki”, lecz nie jest to już tak wyeksponowane, bo na pierwszym miejscu są relacje w związku. Kawałek 35 jest bardzo osobliwy i szczery. Tę szczerość można porównać do tej Kękiego, lecz przy Taco dopiero to zrozumiałem po kilku przesłuchaniach. W przedostatnim kawałku czyli Karimata usłyszałem również innego Taco. Ten z Karimaty jest mocny, prawdziwy. Taco w tym kawałku prezentuje kolejny wachlarz umiejętności, który wcześniej ukrywał. Po tym numerze z ciekawością podszedłem do ostatniego numeru na płycie. Saldo 07 posiada kilka wątków i ciekawych rozkmin:

„Zero miłości w naszym mieście, tej jedynej szukasz

Dwa razy wszedłeś do tej rzeki, do trzech razy sztuka

W tych czterech kątach spędzasz piątek i się pławisz w smutkach

Ten szósty zmysł… Siedem nieszczęść głupio patrzy z lustra”

Jakie te cztery wersy są kozackie ….

i ważny komunikat od autora:

„A ja wiem że to jeszcze nie koniec”

Także nie pozostało nam nic innego jak tylko czekać, aż Taco wyda coś większego.

 

Jak chcesz być na bieżąco to polub nas na Facebooku i śledź na Instagramie.