#TruskulAlert – recenzja płyty

Gdy Toczek i Biały zapowiedzieli swoją płytę, wiedziałem że ich współpraca może zaowocować dobrym albumem. Obaj panowie na freestyle’u charakteryzują się znakomitymi panczami, głosem no i przede wszystkim flow. Posiadają cechy dzięki, którym jedną płytą mogą wiele zdziałać na polskiej rapscenie.

Jednak oni nie dość, że nie zrobili wokół siebie szumu jak Solar czy W.EN.A. to wytłoczyli raptem sto sztuk #TruskuAlert. Dodatkowo w żadnym z kawałków nie usłyszymy autotune’a, a w klipach nie ma uwidocznionych kobiecych pośladków i biustu czy rozrzucanych banknotów.

Toczek i Biały

#TruskulAlert to typowe podziemie. Album charakteryzuje brzmienie sprzed co najmniej dziesięciu lat – truskulowa moc bitów od Fuso i przemyślane teksty od Toczka i Białego. Dosłownie w każdym kawałku jest konkretny przekaz, który trafia do słuchacza.

Na jednym z pierwszych numerów raperzy informują jak rozpoczęła się ich przygoda z hip-hopem. Ta zajawka została im do teraz, a ja mam nadzieję, że jeszcze długo będzie im towarzyszyła. Tak jak na klasycznej truskulowej płycie, musiał się znaleźć kawałek motywacyjny. Taka właśnie jest „Ambicja” i „Miałem”. Dla mnie lepszym numerem jest dla mnie „Miałem”. Tam Toczek z Białym mówią, że na początku spełniania ich marzeń, dużo było „kłód pod nogami”, lecz oni się nie dali i przezwyciężyli przeszkody.

„Mówili: Biały nie dasz rady, bo lubisz sam grać,
Nie podołasz oczekiwaniom jak Louis van Gaal,
Choć kumple znikają jak szlugi w paczkach
Nie byłem za szybki, to był długi falstart.
Bo bragga doceniam, myśleli, że w hejtach już utonę
Ale się nie spodziewali, że mam koło ratunkowe”
Talent i ambicja wyrzucone na głęboką wodę
Dodały pewności siebie, dalej robię swoje!”

Wisienką na torcie jest kawałek „Upadli poeci”.Utwór rozpoczyna się melancholijnym bitem, który znakomicie nastraja, następnie wchodzi Toczek, który w brutalny sposób przedstawia los „umarłych poetów”, następnie śpiewany refren, a potem zwrotka Białego, który prezentuje jednego z Umarłych,  zniszczonego narkotyki. Na zakończenie gościnnie udzielił się Ziutek, który przedstawia Poetę,  często zaglądającego do szklaneczki.

Jest też numer krytykujący obecną rapscenę. „Jak słucham sobie scenę to jakieś pierdolenie”. Są tam sformułowania, przez które można domyślać, kto według mich jest delikatnie mówiąc mierny, ale nie ma sensu ich przytaczać, by nie wywołać niepotrzebnie kolejnej gównoburzy.

Na zakończenie płyty jest kawałek dość mocno przyszłościowy. Biały jest bogaty, dla Toczka codziennością są platyny na ścianach, a prezydentem jest O.S.T.R. Niech chłopakom spełnią się te marzenia, bo mają możliwości.

Tracklista:

  1. Intro

  2. Kiedyś

  3. Początki feat. Fuso

  4. Ambicja

  5. Chcę być sam feat. Flint

  6. Nie chodzę w rurkach

  7. Sąsiedzi feat. Murzyn

  8. Upadli poeci feat. Ziutek

  9. Miałem

  10. Stephen King feat. Filipek

  11. Egzekucja

  12. Jakieś Pierdolenie feat. Babinci

  13. 20 lat później

image sources