Pawbeats „Out” – koncert premierowy!

Całkiem niedawno swoją premierę miał album producenta muzycznego, kompozytora i multiinstrumentalisty Pawbeats’a. Płyta nosi nazwę „Out”. Byłem na koncercie premierowym i tak sobie myślałem, jak znakomicie brzmią kawałki rapowe gdy zamiast puszczonego bitu, gra zespół muzyczny.

Ale od początku

Pawbeats’em się zainteresowałem po wydaniu płyty „Utopia”. Wówczas tak naprawdę rozpoczął się ogromny fejm Quebonafide, usłyszeliśmy znakomitego technicznie Zeusa i wielu innych artystów jak na przykład VNM’a czy Kękę. To była typowo rapowa płyta. Później powstała „Orchestra” gdzie znaleźć można było „miks” utworów”. Były kawałki stricte rapowe, ale też takie, w których występowała Justyna Steczkowska czy Natalia Nykiel. Teraz powstała „Out”. Nie znajdziemy na niej żadnych hiphopowych brzmień. Nasuwa się pytanie dlaczego na premierze tej płyty pojawiły się utwory z Kękę, Kalim czy VNM-em? Jak dla mnie odpowiedź jest prosta. Pawbeats zapuścił korzenie w hip-hopie i nie potrafi się z nich wyrwać. Ba, pewnie nawet nie chce, ale to bardzo dobrze, bo podczas koncertu ten „miks” artystów w znakomity sposób potrafił rozbudzić przybyłych na koncert.

Te-Tris

 Jednak tak naprawdę nikt nie „rozbuja” publiki jak artysta z Siemiatycz – Te-Tris. Adam Chrabin swój pokaz rozpoczął na samym początku kiedy to w „sposób freestylowy” przedstawił wszystkich grających oraz Pawbeatsa. Warto podkreślić, że nie był to  koniec atrakcji od Teta. Jak sam zapowiedział zagra jeden kawałek. Był to ponadczasowy track „Ile mogę”. Nie było to zwykłe zagranie numeru i wyjście. Tet najpierw zaprosił wszystkich pod scenę, by poczuć się jak na normalnym koncercie rapowym, a potem zagrał wraz z publiką.(Warto dodać, że przed wejściem na scenę Te-Trisa, publiczność siedziała.). Numer wypadł znakomicie. Brak mi więcej słów na opisanie tego co działo się w trakcie tego numeru. Po Te-Trisie na scenę wszedł Zeus. I tu cytat: „Ale wy jesteście blisko”! –  To chyba wszystko wyjaśnia.

OUT

Co do wykonawców z najnowszej płyty, moją uwagę przykuł przede wszystkim Robert Cichy. Jaki on ma potężny głos! To była dla mnie miazga. Ten ”Cichy” to tylko taka przykrywka. Artysta strasznie pozytywnie mnie zaskoczył! Pawbeats tak dobrał gości, że oprócz Roberta Cichego ciężko jest wyróżnić kogoś jeszcze – nie dlatego, że są słabi (co to, to nie!!!), Tylko wszyscy znakomicie wkomponowali się w projekt Marcina Pawłowskiego, a nie chciałbym nikogo pominąć.

Rap z instrumentami

Chciałbym poruszyć jeszcze jeden wątek, a mianowicie: koncert hiphopowy z bandem muzycznym. Takie eventy mają w sobie coś niesamowitego. Pokazują, że rap to nie tylko coś negatywnego, a prawdziwa muzyka. Często jeszcze można usłyszeć, że ktoś woli posłuchać muzyki, niż rapu. Takie koncerty pokazują, że rap to też muzyka. Warto udostępniać takie rzeczy jak najszerszej, by ten głupi stereotyp odszedł w zapomnienie.

Wrzucam jeszcze reportaż zrobiony przez znajomych dla Telewizji Tilma. Wydaje mi się, że warto to obejrzeć. Ja mimo, że byłem na koncercie, oglądałem do samego końca i przeżywałem wszystko jeszcze raz. A przy okazji można dowiedzieć się jak z Pawbeatsem współpracowało się Kękę czy Biszowi.

 

Jeśli podobają Ci się takie rzeczy i chcesz być na bieżąco to polub nasz Fanpage na Facebooku.

image sources