Jakub Magdowski: „Mimo, iż jesteśmy tylko grupą na Facebook’u, tworzymy zgraną społeczność” – wywiad

O jednej z najciekawszych grupek facebookowych, do których należę, fanpage’u Sajko oraz aktualnych wydarzeniach w Polskim rapie rozmawiałem z Jakubem Magdowskim – siedemnastolatkiem, który już dwa lata wcześniej jak sam mówi – robił ciuszki. Teraz zajmuje się m.in.: fanpage’em Sajko.

 

 

Bartosz Stelmasik: Grupa „Sajko” jest dość nietypowa, ponieważ nie jest to zwykła „spamiarska” rzeczywistość. Codziennie jest na niej duża aktywność. W jaki sposób udało Wam się stworzyć taką fajną społeczność?

Jakub Magdowski: Grupa powstała na przełomie 2013/2014 roku. Założyło ją trzech chłopaków z Radomia. Najpierw stworzono fanpage Kłebonifade i jest on typowo memiarski. Następnie utworzono grupę o nazwie „Sajko Kłebonifadors”. Fani Kłebonifade dołączyli do niej – w tym również ja. Wówczas była to nowość na Facebooku, szczególnie w tym rodzaju i na taką skalę. Jeśli miałbym porównać ówczesną grupę z tą co jest teraz, to doszło w niej do wielu zmian. Może to nie zabrzmi najlepiej, ale obecnie staramy się, by posty, które są przez nas akceptowane były sensowniejsze. Wówczas ten kontent był bardziej „bekowy”, wrzucane były memy czy prześmiewcze filmiki. W tym momencie jest też bardzo duża selekcja ludzi. Obecnie liczy ona nieco ponad pięć tysięcy ludzi, ale gdybyśmy akceptowali wszystkie prośby o dołączenie, wówczas społeczność liczyłaby bez problemu dziesięć tysięcy osób. Staramy się eliminować, że tak brzydko się wyrażę – idiotów. W administracji jest nas dość spora liczba osób i jak każdy codziennie kilka razy usunie fake konto lub zaakceptuje sensowny post to jesteśmy w stanie zapanować nad tym. Jednej osobie zajmowałoby to znacznie więcej czasu.

BS: Jak sam powiedziałeś grupa na początku miała nazwę „Sajko Kłebonifadors”. Jednak kilkukrotnie ona się zmieniała. Były to zaplanowane zmiany czy spontaniczne.

JM: Jeszcze półtora roku temu dość często zmienialiśmy nazwę, ale cały czas identyfikowaliśmy się jako Sajko Kłebonifadors. Niedawno powstał pomysł, by odłączyć się od Kłebonifade i od tych ludzi co tworzą memy, bo tam też jest zgrana paczka, która znakomicie radzi sobie z tym fanpage’em. Postanowiliśmy zmienić nazwę grupy na „Sajko”, stworzyliśmy własny fanpage, który działa w rejonach około rapowych np.: wywiady czy fotorelacje. Nie chcieliśmy, żeby to była taka grupka „śmieszkowa” tylko, by był to zespół zgranych ludzi, którzy z rapem mają do czynienia na co dzień.

BS: Sajko, czyli facebookow’a społeczność to przede wszystkim ludzie, którzy potrafią chętnie się ze sobą spotykają. Najlepszym tego przykładem jest Polish Hip-Hop Festival. Były też inne eventy. Jak doszło do tych spotkań?

JM: Ja byłem na dwóch takich eventach. Zazwyczaj są one zorganizowane ze względu na jakiś koncert. W Płocku wyszło tak, że najpierw padł pomysł i dwie osoby z prześcieradła zrobiły transparent z napisem „Sajko Kłebonifadors”. Na festiwal przyjechały dzień wcześniej, by znaleźć dobre miejsce do zobaczenia się. Szczerze mówiąc, administracja nie była przygotowana na to, że aż tak dużo osób się zbierze. Ja myślałem, że będzie około dwudziestu osób, a finalnie wyszło tak, że zebrało się co najmniej 50 osób, które faktycznie należą do grupy. Ludzie rozmawiali ze sobą, wyszło naprawdę fajnie. Wydaje mi się, że mimo spontaniczności akcji, wielu osobom pomogło się zintegrować. I to była jedna z okazji do pokazania, że mimo iż tworzymy tylko facebook’ową grupkę, to jesteśmy naprawdę zgraną społecznością. W dodatku są osoby, które zapoznały się na PHHF i nadal utrzymują ze sobą kontakt. Dość często są pomysły, by się spotkać. Jako Sajko często również pomagamy podczas koncertów. Jednym z przykładów jest „Rapidarium”. Grał tam m.in.: kolega z grupy – wszedzieZUBER. To jest bardzo fajne. Przyjeżdża dużo ludzi i wówczas także można się spotkać. Są osoby, które przyjechały na koncert, ale również chodziło o spotkanie się z tymi ludźmi. To też bardzo fajnie wypada na tle innych grupek.

BS: Pomagacie przy koncertach. Na czym ta pomoc polegała?

JM: Głównie chodzi o wkład promocyjny. Osoby, które są w administracji również pomagały w sprzedaży z biletami. Ta pomoc jest bardzo elastyczna. Na przykład Maciek Malczewski robił zdjęcia i ogarnia fotorelacje.

BS: Na grupie kiedyś napisałeś, żeby ludzie nie zaśmiecali Ci Messengera pytaniami o tym jak wystartować z promowaniem fanpage’a czy robieniem ubrań.

JM: To chodziło o ubrania. Zacząłem produkować „ciuszki”. I potem bardzo dużo osób z grupy pisało do mnie, ale także do Filipa. Oboje dostawaliśmy dużo pytań typu: jak to zacząć, jakie bluzy wykorzystać, czy gdzie realizować zamówienia. Często też dostajemy prośby na przykład: czy mogę wrzucić moje bluzy na grupkę. Na początku to było jeszcze do zniesienia, ale po pewnym czasie zaczęło nas to irytować, bo było tego już zdecydowanie za dużo. Doszliśmy do wniosku, że skoro my mogliśmy zacząć od podstaw, to każdy jest w stanie osiągnąć to samo. Może to jest trochę głupie myślenie, ale nie oszukujmy się, nikt nie lubi konkurencji. Wiadomo, rywalizacja jest dobra i napędza do pracy, ale tworzenie jej samemu sobie do najlepszych pomysłów nie należy. Bardzo dobrą umiejętnością w życiu jest umiejętność poradzenia sobie w życiu z własnymi problemami. To nie jest tak, że te rzeczy są nie do zrobienia, jeżeli ówczesny piętnastolatek dał radę, to dlaczego osoby znacznie starsze miałyby korzystać z mojej wiedzy. Wydaje mi się, że gdyby taka osoba zrobiłaby to sama, byłaby w stanie lepiej to ogarnąć niż ja.

BS: Na przełomie 2017/2018 roku grupa przechodziła pewien kryzys aktywności. Były już głosy o usunięciu grupy. Czy na serio usunęlibyście „swoje dziecko”?

JM: Były takie plany, żeby faktycznie to wszystko zamknąć. Natomiast w miarę szybko one minęły, bo ludzie zaczęli się angażować. Gdy ten post powstawał, była naprawdę słaba aktywność. Może nie zabrzmi to najlepiej, ale trzeba było ludzi pogonić do większego zaangażowania. Myślę, że zamknięcie takiej grupy jakby nie patrzeć z wieloletnią tradycją nie było by łatwe, ale na całe szczęście nie doszło do tego.

BS: Czysto hipotetycznie. Usuwacie grupę. Jak wygląda twoje życie na Facebook’u?

JM: Już kiedyś się nad tym zastanawiałem. Wydaje mi się, że byłoby naprawdę ciężko. Jeżeli ta grupa towarzyszy mi mniej więcej 4 lata, to stała się ona po prostu moim nawykiem. Nie śledzę wszystkich rapowych kanałów YouTube’owych – męczyłoby mnie to. Wiem, że jak jest jakaś nowa premiera, to wchodzę na „Sajko” i ją po prostu sprawdzam. „Sajko” jako miejsce informacji jest świetną sprawą. Tutaj jest wiele osób o różnych gustach. Każdy chce coś wrzucić i pokazać. Przez to cały czas coś się dzieje. Ciężko było by mi sobie wyobrazić, co by było bez „Sajko”. Wiadomo, że chodzi też o kontakty międzyludzkie, więc zdaje sobie sprawę, że gdyby grupa upadła to ja nadal z pewnymi osobami ten kontakt bym utrzymywał.

BS: Stwierdziłeś, że Sajko to zbiór informacji. Można to nazwać konkurencją dla Popkillera czy Glamrapu?

JM: Myślę, że tak. Grupa jest takim miejscem, gdzie można cały czas mieć informacje o całym rapowym świecie. Każdy na grupie ma swój gust i z tego względu jest pewna różnorodność. Gdyby jedna osoba tylko wrzucała coś, to byłoby to strasznie monotonne. A w momencie, kiedy powiedzmy aktywnych członków grupy jest około tysiąca osób – i każda z tych osób raz na miesiąc coś zamieści to automatycznie widzisz na bieżąco, co dzieje się w polskim rapie. Wiadomo to nie jest ten sam poziom, co serwisów rapowych, natomiast wstawienie linka z YouTube ’a czy postów raperów jest na tyle dobrym sposobem przekazywania informacji, że można stwierdzić, że w jakimś stopniu zastępuje serwisy hiphopowe.

BS: Był pomysł na podcasty. Kiedy ruszy ten projekt?

JM: To prawda, miało powstać Radio Sajko, ale z przyczyn technicznych musieliśmy wstrzymać rozpoczęcie działalności radia. To jest ciekawa forma. Wydaje mi się, że podcasty wracają do popularności, ludzie ponowie do tej formy się przekonują. My ogłaszaliśmy nabór do radia, bo chcieliśmy, żeby także inni ludzie zaangażowali się w nasz fanpage Sajko. Podcast będzie. Jeszcze nie znam dokładnej daty, ale jak będzie coś wiadomo damy znać. Znajomi Amadeusz i Szymon zaczęli sami prowadzić podcast – Offbeat podcast. Ale to już jest taki prawdziwy podcast, który wcześniej jest nagrany, a następnie wrzucany na podcastowe stronki typu iTunes. Bardzo fajnie im to wychodzi i fajnie się patrzy na to, że ktoś sam potrafi zrobić coś ciekawego.

BS: Zacząłeś wspominać o fanpage’u. Kiedy zrodził się pomysł na niego?

Pomysł powstał mniej więcej rok temu. Dość długo to trwało, bo ciężko jest przekonać dużą grupę do zmian. Nie ukrywajmy – ludzie lubią tak jak jest, po prostu boją się zmian. Tak jak wcześniej wspominałem, przyczyną była próba odcięcia się od „bekowego” kontentu. Rozstaliśmy się w zgodzie i w momencie gdy już wzięliśmy się za fanpage na poważnie – otwarcie przyznaliśmy, że odcinamy się od Sajko Kłebonifadors. Napisaliśmy, że będziemy ruszać z różnymi seriami związanymi z rapem. Zmieniliśmy nazwę na samo Sajko. Początkowo ludzie nie byli zadowoleni, ale po pewnym czasie przywykli do tej przemiany. Na grupie przez to wiele się nie zmieniło, ale z naszej strony daje to wiele więcej możliwości. Nie oszukujmy się, dzięki temu, że staliśmy się fanpage’em mamy łatwiejszy dostęp do komunikowania się z osobami ze środowiska rapowego, czy ze zrobieniem konkursu. Przyjmujemy osoby, które raz na jakiś czas chcą napisać ciekawy post lub mają możliwość zrobienia fotorelacji, czy wideorelacji z koncertów hiphopowych. My chcemy jako fanpage przygarnąć do nas, żeby ludzie mogli zapoznać się z profesjonalną pracą. Staramy się także zdobywać bilety, czy organizować konkursy. Chcemy pomagać zdolnym ludziom tak jak to wygląda na przykład na YouTube’owym kanale Happy Leaf. Tak jak możemy to pomagamy i promujemy.

 

BS: Jak zakładaliście fanpage, na pewno mieliście jakieś konkretne cele do zrealizowania. Były jakieś rzeczy, które nie doszły do skutku?

JM: Pomysł fanpage’a był luźny. Oczywiście był jakiś zarys jak to ma wyglądać i w momencie kiedy ten zarys powstał to ogłosiliśmy na grupie informacje o rekrutacji. W tym momencie na fanpage’ u przedstawiane są nowe treści. Powstają obrazki, które mają na celu pobudzenie aktywności np.: pokazanie kolekcji płyt lub ulubiony raper na daną literę. To się wydaje głupie, ale pozwala dotrzeć do większej ilości osób, by pokazać, że są u nas ciekawe rzeczy. Wydaje mi się, że nie ma takich planów, których nie udało się zrealizować, z wyjątkiem Radio Sajko – ale to tymczasowy problem. Myślę, że główna osoba, która zajmuje się tym fanpage’em – Patryk Bryk – jest zadowolona z tego jak strona Sajko wygląda. Nadal poszukujemy ludzi do współtworzenia fanpage’a, ale stan w którym obecnie jesteśmy – jest dla nas satysfakcjonujący.

BS: Zajmujecie się także promocją raperów. Jeśli ktoś napisałby do Was z prośbą o promocje, to czego wy od niego oczekujecie, a kto ma Waszego czasu nie marnować?

JM: Hmm.. Zacznijmy od tego jak to wygląda na grupie. Wśród jej członków są raperzy z podziemia, są też Ci mainstreamowi, tylko nie piszą oni pod swoim własnym nazwiskiem. Często ludzie piszą posty w stylu: Nagrałem kawałek lub zrobiłem bit, czy możecie to sprawdzić? Na grupie wszystkie takie posty przechodzą. Do każdego takiego postu zazwyczaj jest feedback. Z kolei fanpage typową promocją się nie zajmuje. Od tego jest kanał i fanpage Happy Leaf. Ludzie tam piszą, a jak osobom zarządzającym kanałem się spodoba to proponują publikacje na ich kanale na YT, fanpage’u i grupie oraz pomoc w ogarnianiu social mediów. Kto chce to niech napisze. Ostatnio na Happy Leaf trafił numer, który wykracza poza sferę rapową, lecz wydaje się, że jest na tyle godny promowania, że bez problemu zostało to wstawione. Jeżeli ktoś uważa, że to co się tworzy jest godne rozgłosu to wydaje mi się, że może się odezwać. Każdy kawałek jest rozpatrywany indywidualnie.

BS: Jak uważasz, kto z podziemia może już niedługo znaleźć się w mainstreamie?

JM: Nie lubię pytań o mainstream i podziemie, bo obecnie ta granica strasznie się zaciera. Trudno jest wyczuć kiedy ktoś, kto tworzył w podziemiu stał się mainstreamowy. Kiedyś można było uznać, że jak ktoś podpisał kontrakt z jakimś labelem lub nagrał pierwszy legal – to stawał się mainstreamowym graczem. Teraz podpisanie kontraktu nie jest żadną nagrodą lub wyznacznikiem tego, czy ktoś jest w mainstreamie, czy w podziemiu. Ale jeśli chodzi o podziemnych graczy – kibicuję raperom: wszedzieZUBER i Pazzy. WszedzieZUBER ma znakomity styl i charyzmę. Kwestią czasu jest zwiększenie jego liczby odbiorców. Do tego publikuje na kanale Kstyka. Komuś może się wydawać, że nie jest to najlepsze miejsce do promowania, ale jakby nie patrzeć jest to jedno z najlepszych miejsc w podziemiu do promocji. Co do Pazziego – posiada on własny styl. W ciekawy sposób wykorzystuje możliwości autotune’a. Interesujące rzeczy robi Palewave. Według mnie mogą przejść do mainstreamu, ale ciężko im to idzie. Wydaje mi się, że są zbyt leniwi, by się tym zająć, ale trzymam mocno kciuki.

BS: Jak administracja przyjęła projekt Taconafide?

JM: W administracji były różne głosy. Jedni mówili, że to skok na pieniądze, inni myśleli, że głównie chodzi o jeszcze większy fejm. Jak dla mnie jest to bardzo dobry projekt. Można dyskutować, czy stać ich na więcej. Jednak nie można powiedzieć, że jest to słaba płyta. Ja do tekstów nic nie mam. Nie rozumiem osób, które twierdzą, że są one skierowane do nastolatek. Ciekawie w projekt wlepiony został motyw samotności. Już dawno nie słyszałem tekstów hiphopowych gdzie przewija się motyw samotności czy depresji. Może mam trochę staroświeckie podejście, ale dla mnie rap ma skłaniać w jakimś stopniu do przemyśleń. Wydaje mi się, że ludzie nie byli gotowi na ten projekt, dlatego też wywołał tyle kontrowersji. Można mówić, że to jest skok na kasę lub popularność, ale ja w tym nic złego nie widzę.

BS: Mamy maj, a większość topowych raperów jest już po premierze albumu. Kto w tym roku może jeszcze zaskoczyć?

JM: Faktycznie rozpoczął się maj, a kilka solidnych płyt już wyszło. Ale czy w tym roku ktoś może jeszcze zaskoczyć? Trudno jest mi to określić, bo na przykład nikt nie spodziewał się „Somy”. Na ten rok Taco Hemingway przygotowuje jeszcze dwa solowe projekty – to może być ciekawe. Zaskoczyć może także Bedoes. Raper z Bydgoszczy wydoroślał i na pewno pokaże to na nowym albumie. Prawdę mówiąc, poprzednia płyta była, że tak to nazwę – młodzieżowa

BS: Czy wyszły w tym roku albumy, o których było za cicho?

JM: Wydaje mi się, że na tle Taconafide, to o wszystkich albumach było za cicho. (śmiech) Wyszły lepsze rzeczy niż „Soma”, ale to o Taco i Quebo było najgłośniej. Jednak wydaje mi się, że wszystkie premiery, które miały miejsce trafiły do tych osób, do których miały trafić.

 

 

Jeśli podobają Ci się takie rzeczy i chcesz być na bieżąco, to polub nasz Fanpage na Facebooku.

 

image sources