SEBO: B.R.O. dał mi wiarę i świadomość, że jednak coś się kręci

O nieudanej współpracy z Tymkiem, piciem w filiżankach na backstage’u z Beką KSH, emocjach na koncertach, motywacji od B.R.O., służbie w wojsku oraz nieprzyjemnościach związanych z TKM’em, który przeszedł do Kstyka, opowiedział nam SEBO. Zapraszamy na pierwszą część wywiadu z elbląskim raperem!

Rap Evening: Minęło cztery lata od wrzucenia pierwszego tracku na YouTube. Jak to wszystko się zaczęło i skąd w twoim życiu wziął się rap?

SEBO: Pierwszy track – „Mam nadzieję” – miał tylko grafikę i wrzuciłem go na prywatny kanał. Po dwóch dniach zdziwiłem się, bo to rozeszło się większym echem. Kawałek po tym czasie liczył ok. 4 tysiące wyświetleń. Byłem w szoku. Nikt wcześniej o mnie nie słyszał i nagle pojawił się taki wynik. Nie wiem skąd się to wzięło. Natomiast rap zaczął się od słuchania na podwórku ze starej Nokii. Leciał wtedy Bonus RPK, Paktofonika. Grubson i Bas Tajpan. Jakoś tak pojawiła się zajawka. A muzyka bardziej poważnie pojawiła się w gimnazjum. Wtedy z ciekawości, chociaż bardziej dla beki, wziąłem udział w konkursie piosenkarskim. Skończyło się pierwszym miejscem w konkursie w Pasłęku. Śpiewałem wtedy w duecie z przyjaciółką. Po tym stwierdziłem, że spróbuję napisać jakiś tekst. Pobrałem bit z neta, napisałem tekst do kawałka „Mam nadzieję”, no i nagrałem ten numer. Jakoś tak to poszło.

Wcześniej próbowałeś swoich sił jako youtuber. Teraz na YouTube wrzucasz jedynie swoje tracki. Dlaczego zdecydowałeś się na taką zmianę?

Ciężkie pytanie. Dokładnie nie wiem dlaczego skończyłem z YouTubem. Jakoś nie miałem weny na tworzenie filmików. Wtedy nie myślałem o tym, żeby zostać muzykiem. Skupiałem się na tym, żeby robić jakieś challenge czy vlogi. Później to ucichło przez brak czasu i weny. No a później weszła muzyka i tak to zostało.

A co sądzisz o rapujących youtuberach?

Każdy może spróbować swoich sił w każdej dziedzinie. Nie jest tak, że np. mechanik samochodowy nie może pływać zawodowo. Jedno nie wyklucza drugiego. Jeżeli ktoś czuje się na siłach, żeby robić muzykę, to niech to robi. Jeśli chodzi o youtuberów, to na pewno rozgłos wygląda inaczej niż w przypadku „muzykantów”, którzy rozpoczynali od zera. Oni mają swoją widownie, co zapewnia im wyświetlenia. Na pewno łatwiej jest wybić taką muzykę. Zobaczyli, że to się kręci, więc przy tym zostali i niech sobie tworzą. Każdy może robić to, co mu się podoba. Choć ja tego nie słucham.

Czujesz zazdrość, kiedy patrzysz na wyświetlenia i popularność np. Young Multiego?

Totalnie mnie to nie obchodzi. Ja mam swój świat, oni swój. Patrzę na siebie i z dnia na dzień stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej, z tracku na track, z teledysku na teledysk. Dla mnie nabicie 10 tys. wyświetleń w pięć dni pod teledyskiem opublikowanym na HIDDENFROM to jest coś. Jestem z tego bardzo dumny. Mam satysfakcję z tego, że zbieram publiczność i wiarę od ludzi z podziemia od zera, a nie z tego, co zacząłem wcześniej.

Kiedyś wiele osób kazało Ci skończyć z nagrywaniem. Teraz fala hejtu się zmniejszyła. Jak na to patrzysz?

Bardzo zmotywowała mnie jedna sytuacja. Dostałem płytę B.R.O., na której Kuba nawinął: „Powiesz o hejtach? To zapamiętaj, że ten, kto ich nie ma, nigdy nie rusza się z miejsca”. Utkwiło mi to w głowie. B.R.O. dał mi wiarę i taką świadomość, że jeśli pojawiają się hejty, to wiadomo, że coś się kręci, ktoś to zobaczył. Jednym się to spodobało, innym nie, ale warto dalej to robić.

Jak reagujesz na te hejty?

Przeważnie biorę sobie coś do jedzenia i po prostu czytam z ciekawości, co ludzie piszą. A to, co piszą, nie oznacza, że jest prawdą. Każdy ma swoje zdanie, swoją opinię i od tego jest funkcja „Dodaj komentarz”. Nawet na swoim prywatnym kanale – bo na HIDDENFROM nie mam takiej możliwości – przypinam serduszka hejterom, żeby pokazać im, że mi się to nawet czasem podoba, że tak gadają, bo coś się jednak kręci.

A co teraz jest twoim motywatorem? 

Teledyski. Jestem ich ogromnym fanem. Bardzo się wkręciłem w ten świat. Wideo jest dla mnie bardzo ważne, bo chcę robić tak, żeby moje klipy były coraz to lepsze i w miarę możliwości doganiały teledyski popularnych osób. Wydaje mi się, że obecnie nagranie do SEBO – „Ciężkie Rymy” można porównać do czołówki polskich raperów. Zostało nagrane profesjonalnie i nie ma do czego się tam przyczepić.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Wzorowałeś się przy nim na kimś?

Przy tym nie, ale przy kawałku „Nie pozwolę” chciałem trochę wzorować się na ujęciach od Zeamsone, ale nie tak, żeby zrobić kopię. Natomiast najnowszy teledysk jest totalnym spontanem. Weszliśmy do obiektu, z którym wcześniej uzgodniliśmy współpracę, i z ekipą Rec Video pomyśleliśmy nad ujęciami, wzięliśmy kamerę, sprzęt i nagraliśmy to bez niczyjej inwencji.

Początkowo jednak sam nagrywałeś i montowałeś klipy.

Od samego początku było tak, że mój menadżer miał kamerkę z podglądem. Chyba był to Nikon. Wzięliśmy ją i sklejaliśmy „paraujęcia”. Później to montowaliśmy, czasem robiłem to sam. Zauważyłem w pewnym momencie, że teledysk jest dla mnie chyba najważniejszą częścią tego, co robię. Jeżeli mam możliwość wydania 2 tys. na nagranie w studio, to wolę to przeznaczyć na klip, a w swoim studio nagrać muzykę. Mam ogromne parcie na wideo.

Dlaczego przestałeś samemu nagrywać teledyski?

Przez brak czasu. Muszę podzielić życie na szkołę, bo jestem na końcówce technikum, na pracę, którą obecnie zastąpiło wojsko, rodzinę i dziewczynę. Do tego dochodzi pisanie tekstów, ugadywanie się z obiektami, gdzie można nagrywać klipy. Później jeszcze wchodziłaby w grę realizacja, montaż. To wszystko zajmuje bardzo dużo czasu. Wolę wstać ze świadomością, że o danej godzinie muszę być na nagrywanie, pojawiam się, kręcimy i wracam do domu, żeby zająć się swoimi rzeczami.

Dlaczego teledyski są tak ważne?

Teledyski są dla mnie bardzo ważne, ponieważ, ktoś kto zobaczy teledysk na bardzo wysokim poziomie zrozumie, jak bardzo ważna jest dla mnie ta cała działalność w muzyce.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Sporo w twojej twórczości jest tematów miłości, motywu kobiety. To twój ulubiony temat do nawijania?

Na dysku mam tracki, które nie są z takim naciskiem na te tematy, bo to już się przejadło. Na swoim koncie mam kolaboracje z Kushinem. To jest dla mnie ojciec lovesongów w Polsce. Jeden z jego numerów – „To koniec” – ma 20 mln wyświetleń. Został nagrany sześć lat temu i był jednym z pierwszych poważnych lovesongów w Polsce. Jakoś się z nim zgadałem i stwierdziłem, że mogę zacząć od takiej tematyki, bo na to jest hype. Zawsze się będzie tego słuchało, zawsze to będzie i wiele osób, kiedy ma gorsze dni w związku, puszcza sobie taką muzykę. To ma swoje plusy i minusy. Wiadomo, ktoś tam prześmiewczo powie, że to jest ten „raper”, który robi lovesongi. Inni powiedzą, że fajnie, bo np. dzięki tobie wróciłem do swojej dziewczyny. Dla mnie to duża motywacja. Jak wspomniałem, na dysku mam dużo tracków nagranych, czekających na teledyski, które powinny za miesiąc się pojawić. To już nie są numery o miłości.

Ale takie motywy się pojawią?

W niektórych wersjach nawiązuje do tematyki kobiety, no ale każdy raper w swoich numerach to porusza. Obecnie zająłem się pisaniem tekstów pod bardziej agresywne bity, ponieważ dużą inspirację czerpie od Sulina. To niedoceniony kot w polskim rapie. Daje prawdę na trackach, wszystko wyjaśnia i robi zawalistą muzykę. Chcę iść w tym kierunku – dawać prawdę na tracku, a nie np. nawijać o tym, że mam w ch*j kasy w kieszeni, teraz jadę do Barcelony na dwa weekendy. To trochę bez sensu.

Miałeś taką sytuację, że ktoś Ci podziękował za nagranie takiego lovesongu, bo dzięki niemu zmieniła się czyjaś sytuacja?

Owszem, takich sytuacji było mnóstwo. Na prywatne wiadomości ludzie pisali mi np.: “Dzięki twojej muzyce wróciłam do chłopaka” i tak dalej, i tak dalej. Miałem też sytuację, w której pewna osoba napisała mi na Facebooku, że przed egzaminem na prawo jazdy słuchała moich piosenek i dzięki temu była odprężona i mniej zestresowana, dzięki czemu zdała egzamin.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Inspirujesz się kimś jeszcze?

B.R.O., Sulin, ale do tego dodam jeszcze Guziora. No i PlanBe, którego wyhaczyłem przez Młode Wilki. A tak słucham tego, co jest na czasie. Zeamsone, Igi, chociaż on akurat według mnie robi wszystko pod publikę – żeby był fajny rytm, każdy śpiewał prosty refren i będzie na to vibe.

Swego czasu twój kanał został zablokowany. Jak do tego doszło?

On miał różne trzy nazwy i na samym końcu nazywał się ALL IN ONE. To miała być ekipa, którą zarządzałem z moim menago. Zbieraliśmy młodych artystów, którzy dopiero co się pojawiają, żeby im pomóc się wybić, bo mieliśmy niecałe 4 tys. subskrypcji. Jak na taki mały kanał mieliśmy też sporo wyświetleń. No i poza mną było jeszcze ośmiu raperów, którzy u nas wydawali numery, wraz z JOJO z Tczewa, który wydał u nas płytę. Dobrze się to kręciło. Chciałem to rozkręcać dalej, ale nie wyszło.

Rękę do tego przyłożył TKM?

Pewnego dnia znalazłem TKM’a, który miał na swoim kanale cztery nuty na krzyż, 50 wyświetleń pod jednym numerem – to był maks. Napisałem do niego, czy nie chciałby współpracy, bo pomoglibyśmy mu się jako tako wybić. Zgodził się na to, żeby wydawać u nas. Był w ekipie TRS i chłopaki stamtąd mówili, że bardzo jarał się tym, że idzie do nas. Niestety, nasz kanał mocno obserwował Kstyk. Za każdym razem, kiedy puszczaliśmy kogoś nowego na kanale, Kstyk to obczajał, komentował i zabierał go do siebie. Tak znalazł TKM’a

Powiedziałeś, że chciałeś pomóc wybić się TKM’owi, co mu się później udało. W czym więc problem?

Nie lubię kłamstwa. To spore k*restwo. Jeżeli ktoś odchodzi z kanału, powinien napisać prawdę, np. że: „chłopaki, odchodzę od was, bo mam możliwość wydawania u Kstyka”. Powiedziałbym wtedy w porządku, dzięki za współpracę. Ale on perfidnie nas okłamał, wypiął się też do swoich kumpli ze Szczecina, z którymi nie ma kontaktu, bo wybił się na jednym numerze. Wtedy chyba odbiła mu sodówka. Mieliśmy u siebie numer TKM – „Balet”. No i pewnego dnia patrzę, że numer został zablokowany. Później kanał został usunięty przez dużą ilość zgłoszeń właśnie na ten kawałek. Na nowo musiałem zakładać kanał. Teraz gorzej jest z liczbami, ale działam z HIDDENFROM. Tam dodaje kawałki. Niestety, straciłem wszystkie nagrania, które były ustawione jako prywatne. Cały kanał poszedł się sypać. Odwoływałem się, ale to się nie udało.

Kanał zniknął, a pojawił się diss.

Początkowo nie chciałem tego nagrywać, ale stwierdziłem, że trochę mnie to zabolało, bo straciłem cały dorobek życia. Nie ważne, co ludzie o tym sądzą. Myślę, że powinni wiedzieć o tym, jaki naprawdę jest TKM. Mam nadzieję, że kiedyś się z nim spotkam i wyjaśnię mu wszystko w cztery oczy.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Kontaktowałeś się z nim po całym zajściu?

Prosiłem go, żeby poinformował swoich fanów, żeby nie zgłaszali naszego kanału, bo mamy prawa do TKM – „Balet”. On odpisał tylko, że nie będzie nikogo informował. Wypiął się. Niemiła sytuacja, ale tacy są ludzie. To nie tylko moja perspektywa, bo rozmawiałem z osobami, które uważały go za przyjaciela, ale nagle on się odciął. Zbudowała się ściana i nagle zniknął.

W drugiej części wywiadu będziecie mogli przeczytać o współpracy z Tymkiem, graniu koncertów, piciu z Beką KSH w filiżankach czy planach SEBO. Kontynuacja rozmowy ukaże się już jutro!

image sources

  • SEBO (REC VIDEO) – RE: REC VIDEO

Dodaj komentarz

Kontynuując korzystanie ze strony, zgadzasz się na użycie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej strony internetowej bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij