Historia pewnej pszczoły

15 marca odbyła się premiera najnowszego albumu Tau “Egzegeza: Księga Pszczół”. Jest to krążek wyjątkowy. Kolejny raz twórca Bozon Records otwiera się przed słuchaczami i… ewangelizuje. Jednak czy to dobry zabieg? Oprócz napisania tekstów jest również producentem płyty, co nasuwa pewne wnioski.

Powrót do korzeni

Pierwsze, co można usłyszeć w wykonaniu kieleckiego twórcy, to technika dobrego starego Medium, za którym tak dużo osób tęskni. Jednak tematyka i treści są takie, do jakich przyzwyczaił nas Tau. Wiele osób twierdzi, że tym razem problematyka wiary nie jest nachalna. Skoro takie głosy się pojawiają, na pewno można dodać to do plusów. Osobiście nigdy mi taki zabieg nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie, zawsze było to wyjście z rutyny i możliwość wyciszenia się. Przede wszystkim za taką możliwość ceniłem Tau.

Kontemplacja

Właśnie słuchanie “Egzegezy” wymaga dużego skupienia, żeby nie stracić za wiele. Jako rap, który leci w tle póki co średnio mi pasuje, a przecież tak najczęściej słuchamy muzyki. Z jednej strony to może być komplement dla autora, że jego muzyce trzeba poświęcić uwagę, a co za tym idzie też odpowiedni szacunek. Jednak czasami, kiedy ktoś chce po prostu włączyć sobie tę płytę i zająć się innymi rzeczami, może nie poczuć satysfakcji ze słuchania krążka. Równie dobrze takie poczucie może być podczas pierwszych odsłuchów, a przy każdym kolejnym razem będzie już lepiej. W sumie do tego Tau mnie już przyzwyczaił.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Pamięć i produkcja

Na największe uznanie zasługuje produkcja bitów. Są stworzone w naprawdę fajnym klimacie i muszę przyznać, że wyróżniają się z rapowego tłumu. Dużym plusem są słyszalne instrumenty, które dodają przyjemny koloryt. To właśnie tło zapada w pamięć. Niestety, żadne słowa nie są na tyle charakterystyczne, żeby nucić je czasem pod nosem. Według mnie, takie coś zawsze dodaje charakteru do danego albumu.

Promocja

Zdecydowanie na minus zaliczam single, które promowały płytę. Zabrakło mi czegoś, co zachęciłoby do jej kupna. Rozumiem zamysł, że upublicznione zostały pierwszy i drugi track ze względu na całą historię, którą zawiera. Mimo to nie było czegoś, co wyróżniłoby krążek z tłumu i zapadłoby w pamięci na dłużej. Natomiast największym plusem jest konsekwencja i odwaga w promowaniu tego, w co wierzy Tau.

Treści niedostępne.
Zezwalaj na pliki cookie, klikając Zaakceptuj na banerz

Historia

Kolejny raz kielecki raper dzieli się ze słuchaczami swoim życiem. Odważnie stawia mu czoła, czego na pewno nie żałuje. Jednak pierwszy raz jego krążek stanowi tak jednolitą całość. Mam wrażenie, że ostatnio jest to popularny motyw. Trzeba tutaj przyznać, że opowiadana historia jest wyjątkowo wciągająca. Choć znowu pojawia się tutaj plus i minus. Mimo że płyta jest absorbująca i interesująca, to właśnie jeśli chcemy się jej poddać, ciężko będzie znaleźć i poświęcić godzinę w tak zabieganym świecie. Choć może właśnie taki był zabieg… żeby nakłonić nas do zatrzymania się.

To w końcu dobrze czy źle?

Jeśli miałbym jednoznacznie powiedzieć czy podoba mi się ta płyta, odpowiedziałbym twierdząco. Jednak nie będzie ona moim ulubionym krążkiem. Na pewno zostanie w mojej pamięci i z chęcią czasami wrócę do “Księgi Pszczół”. Póki co na pewno jeszcze kilka(dziesiąt) razy ją przesłucham, a jeśli najdą mnie (wspomniane) refleksje, to z pewnością podzielę się nimi na tej stronie.

image sources

  • Tau – Egzegeza: Księga Pszczół: Owned by the author

Kontynuując korzystanie ze strony, zgadzasz się na użycie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej strony internetowej bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij